LANCIA HF INTEGRALE 16v
Jeden rozdział chciałbym poświęcić modelowi Lancii HF Integrale ,gdyż odegrał on szczególną rolę w rozwoju mojej pasji do włoskich samochodów. Właśnie ten model sprawił ,że zwróciłem uwagę na włoskie samochody, chociaż właściwie to za mało powiedziane, gdyż po prostu poraził mnie ten model. Sprawił ,że zacząłem interesować się wszystkim co wiążę się z marką Lancia, a następnie Alfa Romeo.. Jednakże aby zacząć w ogóle o Lancii HF Integrale należałoby zwrócić uwagę na jej utytułowane poprzedniczki ,które królowały na rajdowych trasach .Tą niepowtarzalną historię ,legendę zbudowały cztery modele Lancia Fulvia HF, Lancia Stratos HF , Lancia S4 oraz ukoronowanie wszystkiego Lancia Delta HF Integrale 16v. Przez wszystkie lata począwszy od 1965 roku aż do roku 1992 kiedy to Lancia postanowiła się wycofać z rajdów samochodowych, mówiło się, że jeżeli ktoś chce wygrać musi być szybszy od Lancii. Relacje jakie pojawiały się w fachowej prasie motoryzacyjnej ukazywały najczęściej na zdjęciach Lancię od tyłu z podpisem: "tak oglądają Lancię jej rajdowi konkurenci" Nawet jeżeli z jakiś powodów złożyło się tak ,że Lancia w którymś roku nie zdobyła mistrzostwa producentów to i tak kolejne miejsca na podium należały do Lancii. Rozgrywki o tytuł najlepszej firmy samochodowej świata rozpoczęły się w 1973 roku. Przedstawię tu wyniki tych mistrzostw właśnie od tegoż roku poczynając kończąc na 1992 roku kiedy to Lancia się wycofała uznając ,że nie ma już godnej konkurencji i zdobyła wszystko co tylko było do zdobycia:

1973-Renault
1974-Lancia
1975-Lancia
1976-Lancia
1977-Fiat
1978-Fiat
1979-Ford
1980-Fiat
1981-Talbot
1982-Audi
1983-Lancia
1984-Audi

1985-Peugeot
1986-Peugeot
1987-Lancia
1988-Lancia
1989-Lancia
1990-Lancia
1991-Lancia
1992-Lancia

Warto podkreślić, że zwycięstwa Lancii to były na ogół debiuty nowych modeli, co jest nawet do dziś prawie niespotykane, gdyż kierowcy potrzebują czasu aby" wjeździć" się w auto, w związku z czym nowe modele nie odnoszą sukcesów. Przewaga techniczna Lancii nad rywalami była niezmiernie przytłaczająca , nie ujmując niczego kierowcom ,mówiło się ,że Lancia nawet nowicjusza zawiezie po zwycięstwo. Każdy kierowca myślał tylko o tym jak zająć miejsce za sterami tego bolidu. Każdy kierowca nie fabryczny ,z aspiracjami do sukcesu i odpowiednią ilością gotówki sprawiał sobie Lancię wierząc ,że ta dowiezie go po zwycięstwo i tak na ogół było, Lancia spełniała pokładane w niej nadzieje. Kiedy na polskich trasach rajdowych pojawiły się długo wyczekiwane Lancie, natychmiast skutecznie oczyściły je z zalegającego tam wieloletniego kurzu.

Ciekaw jestem co w tej chwili myślą sceptycy, którzy nie wierzą we włoskie samochody ,a jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności trafili na tę stronę - czy nadal uparcie tkwią przy swoim i twierdzą ,że inżynierowie niemieccy są mistrzami w konstrukcji samochodów ?Jeżeli się upierają to po raz kolejny sami sobie udowodnią swą niewiedzę ,bo cóż legendę co prawda budują ludzie ale renomę tworzą fakty, które same mówią za siebie ,co widać choćby powyżej. Zwróćmy uwagę jak przytłaczająca jest przewaga Lancii a Włochów w ogóle. Na przestrzeni 20 lat - Lancia 10 razy zdobyła mistrzostwo, a Fiat jeszcze 3 razy ( tak właśnie ten przez wszystkich krytykowany Fiat ,stawał w szranki z niemiecki konkurentami i zostawił ich daleko w tyle)A Niemcy ? -spójrzmy -tylko 3 razy sięgnęli po złoto przy czym Lancia cały czas deptała im po piętach zdobywając kolejne miejsca na podium. Najbardziej przytłaczającą przewagę zdobyła w roku 1988 kiedy to na 13 eliminacji mistrzostw w 10 zwyciężyła Lancia .Kolejnym dobrym przykładem jest Rajd Portugalii w 1990 roku gdzie miejsca od pierwszego do piątego były obsadzone przez Lancię, a poza tym i tak w pierwszej dziesiątce znalazło się miejsce na jeszcze dwie Lancie.

Co zaś do samej wielce utytułowanej Lancii Delty HF Integrale 16v-co można o niej powiedzieć? Na pewno jest doskonałym przykładem na to jak z niepozornego kompaktu można stworzyć cudowną maszynę do wygrywania rajdów. Dodam tylko ,że wersja podstawowa Delty zadebiutowała 1979 roku ,zdobywając tytuł "Car of the year" .Na pewno to ,że ma niepowtarzalna ,rasową do dziś sylwetkę ,która to demonstruje wszem i wobec drzemiącą w niej moc nie pozostawiając złudzeń rywalom na trasie. Wyposażona jest w dwulitrowy turbodoładowany, czterocylindrowy z czterem zaworami na cylinder silnik ,który z ledwością mieści się pod maską kompaktowej klasy samochodu. Ciężko wetknąć tam rękę z jakimkolwiek narzędziem , a z drugiej strony po co? Delta przez tyle lat królowania na rajdowych trasach udowodniła swą niezawodność. Raz na 100 tys.km wystarczy wymienić tylko pasek rozrządu wraz ze wszystkimi rolkami prowadzącymi i napinaczami niezapominając o pasku wałków wyrównoważających wraz z napinaczem i będzie przysłowiowy święty spokój. Ogromna moc ponad 330 KM przenoszona jest na cztery koła. Oczywiście wersje cywilne miały mniejszą moc rzędu 215 KM i potężny moment obrotowy 314 Nm osiągany przy 3500 obr/min ,ale i tak dostarczały niesamowitych wrażeń z jazdy, zapewniając przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 5,7 sekundy i prędkość maksymalną 220 km/h ,może nie rewelacyjną jak na to auto ,ale przecież nie o prędkość tu chodzi .Kilometr ze startu zatrzymanego HF pokonuje w 26 sekund .Osiągi te zawdzięcza również korzystnemu stosunkowi masy pojazdu do jego mocy wynoszącemu 6,2 kg/KM.

Najczęściej cywilne wersje można spotkać w bardzo czerwonym ognistym wręcz kolorze, który to w połączeniu z wybrzuszeniami karoserii nawet na postoju rozbudzał emocje wśród fanów motoryzacji .Niestety nie spodobałoby się szpanerom wszelkiej maści i "kozakom" ,którzy paradują na zlotach tuningowych to ,że nie wszystkie kobiety potrafią docenić piękno tego samochodu ,oraz co gorsza chyba dla nich - tym autem nie ruszą z piskiem opon (za sprawą międzyosiowego mechanizmu różnicowego ze sprzęgłem wiskotycznym Torsen)! Oczywiście nadwozie to rozrastało się począwszy od 1986 roku kiedy to Delta była zupełnie gładka i nie zdradzała wyglądem swych ponadprzeciętnych możliwości ,później błotniki były coraz szersze ,maska bardziej wypukła wraz z kolejną ewolucją Delty i coraz większą mocą silnika .Ostatecznie nadwozie

miało bardzo przysadzistą szeroką sylwetkę osadzoną na odpowiednio potężnych szerokich kołach (205/45/16) takich które byłyby w stanie przekazać tą potężną moc na podłoże (wymiary ostatniej ewolucji delty :szerokość 1770 mm ,wysokość 1365 mm i długość 3900 mm) Przednie błotniki zostały rozdęte chyba do granic możliwości ,a w tylnej swej części zyskały otwory poprawiające chłodzenie silnika. Maska bardzo wybrzuszona również pocięta wlotami powietrza , sam przód zaś to jeden wielki wlot powietrza, no ale przecież taka jednostka napędowa musi mieć czym " oddychać" .Przetłoczenia tylnych błotników obejmują również tylne drzwi w całej szerokości.. Samochód przez to wgląda jak przyklejony do drogi .A.....i jeszcze mały detal na atrapie żółte litery HF i czerwony galopujący słonik na ich tle. Co to jest ? Co to oznacza ? Otóż trzeba sięgnąć do historii i tradycji - ten słonik od 1953 roku znajdował się na Lanciach startujących w zawodach i symbolizował maskotkę z którą podczas rajdów nie rozstawał się brat założyciela firmy Vincenza Lancii - Gianni Lancia,a podobno przynosiła mu szczęście natomiast literki HF od 1960 roku oznaczają elitarny klub kierowców i najwierniejszych miłośników Lancii utożsamiających się z jej sportowymi osiągnięciami. Jak widać powyżej czerwony słonik się sprawdzał!

Po otwarciu drzwi Delty- piękny widok - głębokie kubły Recaro z alcantary w jasnym piaskowo-żółtym kolorze aż zachęcają do zajęcia miejsca za kierownicą i ogarnięcia wzrokiem tych wszystkich licznych okrągłych wskaźników w żółtym kolorze. Od razu nasuwa się wniosek ,że tu wszystko jest dla sportu. Niskie, przez co nieistotne w sporcie obroty na wskaźniku zasłania obciągnięte skórą koło kierownicy marki Momo. Ale za to na środku w bardzo widocznym miejscu znajdują się wskaźniki ciśnienia i temperatury oleju, jakże istotne przecież. No dobrze już.......spokojnie, kluczyk w rękę i odpalamy to cudo..........i............????? Co? Czy ta "siłownia" która znajduje się pod maską jeszcze tam jest ??? Nie słychać!!!! Żadnych przejmujących i pobudzających dźwięków, równomierna spokojna praca dwulitrowej szesnastki nie powoduje wzmożonego wydzielania adrenaliny czy to aby na pewno Lancia ????? Przekonajmy się! Opieramy prawą stopę na pedale

przyspieszenia z dziurkowanego aluminium. Najpierw delikatnie, patrzymy na obrotomierz - refleksja - swobodnie dają się odczytać tylko obroty powyżej 6000 obr./min., zamykając obrotomierz liczbą 9000. I w takim zakresie obrotów najwidoczniej należy użytkować ten samochód. Jeżeli wciskamy ten dziurkowany pedał tylko do połowy to Delta przedstawia się jako grzeczny kompakt dla szarego urzędnika, zespół turbo Garretta pozostaje uśpiony i nie okazuje nam swojej drugiej agresywnej, zwierzęcej natury. Jednakże mocniejszy nacisk, czy choćby pośliźnięcie się mokrej podeszwy buta na śliskim jednak aluminium powoduje, że żółta wskazówka na obrotomierzu skacze powyżej magicznej granicy 3000 obr/min., pobudzającej do życia turbosprężarkę i możemy sobie dopiero teraz uzmysłowić jakim siłami władali Juha Kankkunen ,Didier Auriol czy Massimo Biasion - fabryczni kierowcy Lancii - na jej drodze do pewnego zwycięstwa. Powyżej tej granicy Delta to rakieta, jednak dzięki napędowi na cztery koła i sprzęgłu lepkościowemu ciągle trzyma się podłoża najlepiej czując się na górskich krętych drogach. Tam można w pełni docenić walory tego samochodu., gdyż szybka jazda po prostej nie jest najważniejszą cechą rajdowego samochodu, zaś w zakrętach jeździ jak po szynach bez jakiejkolwiek reakcji ze strony układu jezdnego, to za sprawą wyważonego rozdziału momentu między osie w stosunku 47% przód i 53 % tył. Te proporcje sprawdzają się idealnie .Powyżej tych 3000 obr./min adrenalina już skacze i to całkiem nieźle. Sprawia, że komuś kto wcześniej nie jeździł takim autem pocą się dłonie, miękną kolana, czerwieniej twarz i uszy. Taaaak to jest to czego oczekiwaliśmy!!!! Niesamowita radość z jazdy, niezatarte wrażenia. Organizm przeciętnego zjadacza chleba i jego reakcje dopiero pół godziny później po takiej jeździe wrócą do stanu sprzed poznania Delty.

Podsumowując jest to rewelacyjny i bardzo szybki środek transportu dostarczający miłych wrażeń. Niestety nie dla każdego, gdyż nie każdy lubi tak twarde zawieszenie, dające na polskich drogach niewiele komfortu. Z drugiej strony przecież to nie limuzyna dla angielskiego dżentelmena w meloniku ,ktoś kto zdecydowałby się na takie auto myślę ,że wiedziałby czego można po nim oczekiwać! Nie jest to też samochód dla panów preferujących sportowy styl w ubiorze i ubierających się wyłącznie w sklepach sportowych wiadomych marek (powstrzymam się od kąśliwości i nie wymienię ich), gdyż nie zabłysną nim w swym zacnym towarzystwie blond piękności i kolegów z siłowni (przecież to nie czarny Golf ani Bmw z czarnymi szybami, więc co to? Lancia ?....a jakiej to produkcji ?.... chyba koreańskiej).Jest to też samochód który nie jest tani ani w zakupie ani w utrzymaniu., gdyż jeżdżąc nim przy wykorzystaniu jego możliwości trzeba się liczyć ze zużyciem paliwa nawet 20l/100km, chociaż można zejść nawet do 8l/100km nie przekraczając bariery 3000 obr/min., ale czy po to kupuje się muskularny czerwony bolid aby wolno i spokojnie jeździć - raczej nie. Przeznaczony on jest dla wąskiego grona odbiorców choćby przez wzgląd na liczbę wyprodukowanych egzemplarzy, miał trafić w ręce pasjonatów i miłośników marki i na ogół trafiał i trafia, gdyż tych samochodów nie kupuje się z przypadku. Myślę, że już dziś zaledwie 7 lat po zaprzestaniu jej produkcji można powiedzieć, że Delta w tej wersji będzie za kilka czy kilkanaście lat samochodem poszukiwanym przez kolekcjonerów. Odcisnęła ogromne piętno w sporcie samochodowym, do dziś nikt żaden producent samochodów nie powtórzył sukcesów i pasma zwycięstw Lancii, nikomu poza Lancia nie udało się zdobyć aż tak dużej przewagi technicznej nad rywalami. Lancia była nie do pobicia - chcesz wygrać bądź lepszy niż Lancia, myślę, że jest to do dziś aktualne.

Tak więc do boju inżynierowie niemieccy, japońscy, francuscy - spróbujcie ustanowić przynajmniej tyle samo, zdobądźcie przez 6 kolejnych lat Rajdowe Mistrzostwo Świata Producentów z druzgocącą przewagą nad konkurencją. Jeżeli to się stanie, to wtedy może pomyślę, czy mam nadal wierzyć we włoską myśl techniczną. Mogę nawet zdeklarować przesiadkę prywatnie na auto tego producenta, który tego dokona i chyba nic nie zaryzykuję, nadal przyjdzie mi " tłuc się Włochem". Minęło już 10 lat odkąd Lancia się wycofała i póki co nikt jej nie pobił w ilości zwycięstw. Czekamy...............