Mój Wirus
Na początek może parę słów o sobie, znajomi i koledzy mówią do mnie Siwy. Znają mnie jako wielkiego miłośnika włoskiej motoryzacji , propagatora i "obrońcy" marki Alfa Romeo i Lancia wśród ludzi którzy niewiele wiedzą na temat tych szlachetnych marek i ciągle kultywują mit golfa uznają tylko samochody produkcji niemieckiej. Pomogłem już kilku osobom rozstać się z tym mitem i przekonać do przesiadki do jakiegoś włoskiego rasowego auta. Reklamacji jeszcze nie było, wszyscy Ci szczęśliwcy mówią ,że już nie chcą słyszeć o żadnym innym samochodzie niż włoski. Już tylko uzupełniając dodam ,że jestem oczywiście członkiem Internetowego Klubu Alfa Romeo IK@R z numerem 1056.
Z motoryzacją oprócz wielkiej pasji łączy mnie również zawód ,gdyż z wykształcenia jestem technikiem - mechanikiem pojazdów samochodowych oraz świeżo upieczonym inżynierem transportu. Ale wynika to z tego że w zasadzie od zawsze interesowałem się samochodami ,a ukierunkowałem się na "włoszczyznę" gdzieś około roku 1989, kiedy to byłem na etapie kupowania wszelkich tytułów prasy motoryzacyjnej. Wiele czytałem i oglądałem wówczas chyba wszystkie programy motoryzacyjne w telewizji. To dzięki nim przyciągnęła mnie włoska motoryzacja za sprawą marki Lancia , która wówczas modelem Delta HF Integrale królowała na rajdowych trasach i wygrywała wszystko co było do wygrania zdobywając przez kilka lat z rzędu Rajdowe Mistrzostwo Świata. Lancia praktycznie nie miała konkurencji ,pierwsze kilka miejsc zawsze należało do Lancii. Jej sukcesy spowodowały ,że baczniej zacząłem się przyglądać tej marce i czytać wszystko co pojawiało się w prasie na jej temat. Byłem zafascynowany. I myślę ,że wtedy właśnie narodziła się wielka pasja , która trwa do dzisiaj.

W 1990 roku w grudniu ojciec miał zamiar nabyć właśnie nowe auto. Miała być to nowa. ..............Łada 2107.Wybraliśmy się w tym celu na warszawską giełdę samochodową na Żeraniu. Jednakże nie było tam tego czego szukaliśmy. Natomiast naszą uwagę na szczęście zwróciła piękna Lancia Prisma 1600 wyprodukowana w listopadzie 1986 roku., a więc zaledwie 4-letnie prestiżowej marki znanej wówczas tylko jako auto rządowych dygnitarzy. Egzemplarz ten sprzedawał pierwszy właściciel ,86 letni stateczny człowiek. Był to samochód bogato wyposażony nawet i jak na dzisiejsze warunki, czyli centralny zamek, elektrycznie sterowane 4 atermiczne, niebieskie szyby, uchylne okno dachowe, cztery zagłówki ,podłokietniki, komputer pokładowy, oryginalne felgi z lekkiego stopu i wiele innych udogodnień plus oszałamiające po przesiadce z Zastavy 1100 osiągi.

Lancię użytkowaliśmy do 1996 roku ,do momentu aż zobaczyłem na ulicach Mińska Mazowieckiego piękną czarną Alfę Romeo 75 2.0 Twin Spark. Było to na etapie kiedy rozglądałem się już za kolejnym włoskim autem, z tym że brałem raczej pod uwagę Lancię Dedrę, Themę, myślałem o Alfie 155 ale jej ceny były wówczas zbyt wysokie, natomiast nie rozważałem nigdy 75. Co tydzień kupowałem Giełdę Samochodową i szukałem czegoś odpowiedniego. Tamtego dnia , którego zauroczyła mnie ta czarna 75, również nabyłem gazetkę i. ........znalazłem tam tę właśnie 75. Natychmiast z moim kumplem Chudym udaliśmy się na oględziny tego cacka. To co zobaczyłem jak właściciel otworzył garaż przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania, auto było w przepięknym stanie , rocznik 1992 z przebiegiem 72000km. Obydwaj z Chudym byliśmy pod dużym wrażeniem. Zachwycaliśmy się każdym detalem, charakterystycznym dla 75, rozwiązaniem układu napędowego , przedziwną dźwignią hamulca ręcznego ,prędkościomierzem wyskalowanym do 260 km/h ,dziwnie ukrytymi klamkami wewnętrznymi, jeszcze dziwniej umieszczonymi przyciskami elektrycznego sterowania szyb, bardzo nisko prawie na podłodze umieszczonymi fotelami , no i oczywiście pięknym brzmieniem silnika "Alfa Sound". Było wtedy majowe popołudnie około godziny 17,a o 23 była już moja! Poprzedni właściciel pozostał oczywiście wierny marce i w momencie gdy sprzedawał 75 w jego drugim garażu lśniła już czerwoniutka 155 wersja DTM rocznik 94, którą to sobie od razu zarezerwowałem. Niestety nie doczekała mnie ,ponieważ już po roku ,kiedy ja jeszcze nie nacieszyłem się jazdą 75 tamta była już na sprzedaż , ponieważ jej właściciela poraziła Lancia Kappa 3.0V6. 75 jest autem które bardzo miło i z sentymentem wspominam , niesamowicie niezawodnym i bardzo oszczędnym w zużyciu paliwa co mnie pozytywnie zaskoczyło. Jazda tym autem nieraz dostarczała miłych wrażeń za kierownicą a przyspieszenie do 100km/h w niewiele ponad 8 sekund sprawiało że niejednemu właścicielowi jakiegoś pseudo sportowego samochodu typu jakiś śmieszny Opel Calibra ,itp. opadła szczęka ze zdziwienia , że tak niepozorne , czterodrzwiowe auto ma takie możliwości. Był to samochód który wręcz prowokował do szybkiej jazdy ,szczególnie po zakrętach. W sprincie spod świateł niewielu było takich którzy mogli dotrzymać tej Alfie kroku, zawsze wtedy zastanawiałem się jak musi dopiero jeździć model 3.0 V6,ale nigdy niestety się tego nie dowiedziałem ponieważ nie miałem okazji prowadzić takiego auta.
Rozstałem się z nią w lutym 2000 roku w pełni chwały po wielu dziesiątkach kilometrów spędzonych razem. A już za 2 dni miałem wymarzoną 155 w wersji Super z silnikiem 2.0 16V, której zdjęcia można zobaczyć w dziale "Moja alfa". W tzw. międzyczasie zanim stałem się jej posiadaczem obejrzałem wiele samochodów, głównie 155-tek,chociaż byłem też poważnie zainteresowany Lancią Deltą GT z dwulitrowym 145 konnym silnikiem ,w pieciodrzwiowym nadwoziu koloru bordowy metalik, którą namierzyłem w Radomiu. Po tak długich poszukiwaniach i wielu oględzinach odniosłem wrażenie ,że bardzo trudno jest kupić w Polsce zadbaną Alfę Romeo czy Lancię (gdyby się ktoś zdecydował na zakup używanego samochodu tych marek oferuję swoja fachową pomoc poprzez dział "Kontakt").Ja szukałem bardzo długo zanim znalazłem taki egzemplarz , który spełniałby moje oczekiwania. Miałem co prawda zawężony krąg poszukiwań ponieważ ograniczyłem się do modelu 155 po faceliftingu z lat 1996-97 z silnikiem 2.0 ewentualnie 1.8 ,najchętniej w czarnym kolorze ,z drewnianym wykończeniem wnętrza i elektroniczną klimatyzacją od pierwszego właściciela ,który zakupił ją w krajowym salonie. Było to bardzo trudne ,gdyż w ogóle 155 jest mało na rynku samochodów używanych ,a ograniczenia które sobie założyłem jeszcze utrudniały sprawę. Obejrzałem około 10 egzemplarzy i straciłem nadzieję ,gdyż w większości były to samochody sprowadzane z zagranicy ,powypadkowe ,nieudolnie naprawione ,z brakami w dokumentacji w stanie takim ,że nie zamieniłbym ich na swoją 75 z 92 roku, mimo ze tamte były przeważnie o 4 lata młodsze. Stwierdziłem wobec tego ,że chyba muszę skorygować swoje wymagania , tzn. darować sobie klimatyzację ,drewniane dodatki a skupić się na stanie technicznym i wizualnym. Postanowiłem ,że musi to być Alfa tylko i wyłącznie z krajowego salonu i od pierwszego właściciela , chociaż po tym co zobaczyłem później oglądając kolejne 155 okazało się że i to nie daje gwarancji ,że samochód będzie przynajmniej ładnie wyglądał. Oglądałem i oglądałem ,aż natknąłem się w "Giełdzie Samochodowej" na to czego długo szukałem. Ogłoszenie brzmiało obiecująco: 155 2.0 16V wersja Super (drewniane dodatki),kupiona w krajowym salonie Alfa Romeo ,pierwszy właściciel , regularnie serwisowany, kolor rosso proteo, rocznik 1996, pierwsza rejestracja 1997. Zatelefonowałem do właściciela i umówiliśmy się na spotkanie. Jak ją zobaczyłem ,już z daleka, to wiedziałem ,że będzie moja. Oprócz koloru i braku klimatyzacji spełniała wszystkie moje surowe wymogiJ. Dwa lata już minęły od tamtego czasu ,minęły spokojnie i bez niespodziewanych usterek. Aby nie być gołosłownym przedstawiam kilka fotek mojej Alfy w dziale "Moja Alfa". Życzyłbym sobie(na przyszłość) i innym którzy planują zakup Alfa Romeo ,Lancii czy nawet jakiegoś innego, samochodu aby wszystkie mając tyle lat co mój albo nawet mniej wyglądały tak jak on.